Kolejny zimny wiatr przewiał wszystko,
co ciekawsze, przewiał dawne spory,
to miłe, naprawdę się zdziwiłem,
zaskoczony się czułem, a miło było.
Powolne mruganie powiek doprowadza człowieka,
na skraj depresji i anomalii umysłowych.
Kolejny dzień, który mija nie wiem kiedy,
między jedną herbatą, a drugą, gdzieś
między pomiędzy dymem, a popielniczką,
cóż, samotnie pita wódka pali przecież usta.
Idzie wiosna, wiosna nadchodzi,
coraz cieplejsze dni, topnieją śniegi,
powoli świat będzie zazieleniać się na śmierć,
aż zdechnie w kałużach błota.
Tymczasem cierpliwość ma swoje granice,
wszystko ma granice po prostu,
irytuje mnie kilka przykrych zjawisk,
gdy przychodzi mi rozmawiać z kimś takim.
-
Mood:
Depressed